środa, 21 października 2020
Strona głównaAktualnościDEKLARACJA DOSTĘPNOŚCIBIPKontakt


TURYSTYCZNY SZLAK GNIAZD RODOWYCH LUBOMIRSKICH - Ciekawostki o Lubomirskich
Spis treści
TURYSTYCZNY SZLAK GNIAZD RODOWYCH LUBOMIRSKICH
1. Dzieje rodu Lubomirskich
Wybitne postacie
Ciekawostki o Lubomirskich
Ślady Lubomirskich w regionie
Miejscowości na Szlaku Lubomirskich
Wszystkie strony
TURYSTYCZNY SZLAK GNIAZD RODOWYCH LUBOMIRSKICH - Ciekawostki o Lubomirskich.

Lubomirscy pieczętowali się herbem Drużyna, którego nazwę zmieniono na Szreniawa (Śreniawa) bez krzyża. Przyświecały im dewizy: „Nil conscinere sibi” i „Patriam versus”.

Tytuł hrabiowski S.I.R. (Rzeszy) z przydomkiem „na Wiśniczu” przypadł Lubomirskim w udziale w związku z posiadaniem przez Sebastiana (ok. 1539-1613) dóbr wiśnickich, do których dziedziczny tytuł przynależał z nadania cesarza Karola V (15 II 1523) [Bestatigung und Anerkennung Karl V d.d. 15. Febr. 1523 seinen Vorfahren verliehenen Reichsgrafenstandes als Graf zu Wiśnicz]. Uznał i potwierdził nadanie cesarz Rudolf II w Pradze 14 VI 1595 (dyplom – 28 VI 1598).

Dziedziczny tytuł księcia S.I.R. (Rzeszy) otrzymał Stanisław (1583-1649) za zasługi w walce z Turkami, dla siebie i swoich trzech synów: Aleksandra Michała, Stanisława Jerzego Sebastiana i Jacka Konstantego, wraz z tytułem hrabiego „z Wiśnicza i Jarosławia” (Reichsfurstenwurde mit Graf von Wiśnicz und Jarosław), od cesarza Ferdynanda III (Preszburg 8 III 1647).

Wojewoda kijowski Stanisław (1704-1793) 11 IX 1786 r. wylegitymował się ze szlachectwa i tytułu książęcego przed galicyjskim Wydziałem Stanów.

Cesarz Józef II potwierdził prawa do dziedzicznego tytułu księcia S.I.R., nadając galicyjski tytuł książęcy z predykatem „Hochgeboren” (Bestatigung Reichsfurstenstandes und galizischer Furstenstand mit dem Pradikat Hochgeboren) Franciszkowi (1752-1793) w Wiedniu 6 V 1783 r.

Deputacja Senatu Królestwa Polskiego uznała (27 III 1821) tytuły książęce Henrykowi Ludwikowi (1777-1850) [gałąź Przeworsk] i Jerzemu Romanowi (1799-1850) [linia rzeszowska] i wpisała ich na listę osób uprawnionych do używania tytułów honorowych (1824). Jerzy Roman wylegitymował się jako książę przed galicyjskim Wydziałem Stanów 9 XII 1833.

Potwierdzenie tytułów książęcych od rosyjskiej Rady Państwa (St.Petersburg, 21 V 1863) otrzymali: Konstanty Stanisław (1786-1870), Antoni Juliusz (1801-1885), Aleksander Ignacy (1802-1893), Eugeniusz Adolf (1825-1911), Jan Tadeusz (1826-1908) [gałąź Dubrowna].

Rosyjski Departament Heroldii potwierdził tytuły książęce, orzeczeniem w St.Petersburgu 8 III 1888: Stefana Andrzeja (1862-1941), Władysława (1866-1934), Konstantego (1868-1934) i Stanisława (1875-1932) [gałąź Dubrowna]

W Ischl, 20 VII 1905 r. przyznany został predykat „Durchlacht” członkom linii Przeworsk-gałąź Przeworsk i linii Rzeszów.

Zgodnie z nomenklaturą niemiecką głowy linii Rzeszów i gałęzi Przeworsk, Dubno i Dubrowna, linii Przeworsk przysługiwał tytuł „Furst” z dodatkiem „Graf von Wiśnicz und Jarosław”. Inni Lubomirscy mogli używać tytułów „Prinz” lub „Prinzessin”.

Zakupiony przez Sebastiana Lubomirskiego w 1593 roku Wiśnicz (za 85 tysięcy złotych) przeszedł w ręce jego syna Stanisława, który dokonał w latach 1615-21 gruntownej przebudowy zamku. Powstała potężna twierdza z bastionowymi fortyfikacjami, jednocześnie przystosowana do spełniania funkcji wielkopańskiej rezydencji. Obok założono miasteczko Nowy Wiśnicz. Dwór Stanisława utrzymany był na poziomie iście monarszym. Służba zamkowa liczyła ponad 250 osób, ponadto stacjonowało tam 200 dragonów i 400 piechurów węgierskich, zaś murów broniło 80 dział. Do stałej dyspozycji właściciela było 20 sześciokonnych zaprzęgów. Koszt utrzymania dworu przekraczał rocznie bajeczną sumę 100 tysięcy złotych. Wyposażenie wnętrz było tak bogate, iż Szwedzi opanowawszy Wiśnicz w czasie „potopu”, do wywiezienia najcenniejszych zdobyczy użyli 150 wozów.

Lubomirscy władali Wiśniczem do roku 1720 (potem Sanguszkowie); jeszcze w 1752 roku odkupuje go Stanisław Lubomirski, aby pozostawić w spadku swej córce Aleksandrze Potockiej. W roku 1901 zniszczony zamek kupuje związek rodowy Lubomirskich, utrzymując go do II wojny światowej.

Jednym z przyczynków do zbudowania magnackiej pozycji Lubomirskich było niemal dziedziczne posiadanie starostwa spiskiego, którym władali niczym udzielnym księstwem. Terytorium to należało do Polski, lecz w 1108 roku zostało przekazane Węgrom w ramach posagu Judyty, córki Bolesława Krzywoustego, po jej poślubieniu Stefana (syna króla Kolomana). W XIII wieku polskie wpływy na Spiszu próbowała odbudować Kinga (córka króla Beli IV), żona ks. Bolesława Wstydliwego. Powtórny jego związek z Królestwem Polskim rozpoczyna się w XV wieku. W roku 1412 król Władysław Jagiełło pożyczył cesarzowi Zygmuntowi Luksemburczykowi 37 tysięcy kop groszy praskich, otrzymując w zastaw okręg 13 miast spiskich. Po dołączeniu Starej Lubowli, Gniazd i Podolińca utworzono starostwo spiskie. Długu nigdy nie zwrócono, a pierwszym starostą mianowany został sławny Zawisza Czarny z Garbowa. W ręce Lubomirskich starostwo trafiło w roku 1590 (Sebastian), kupione za 24 000 zł i pozostawało do roku 1745 (Teodor Konstanty). Czynione przez dziesiątki lat na tych ziemiach inwestycje i fundacje sprawiły, iż ród Lubomirskich znacznie przyczynił się do ich rozwoju. W czasach „potopu szwedzkiego” Stara Lubowla stała się polskim centrum życia politycznego – tu przechowywano insygnia królewskie, a Jerzy Sebastian Lubomirski przyjmował powracającego do kraju Jana Kazimierza.

Lubomirscy lubili prezentować ogółowi swą wielkopańską pozycję. Do legendy przeszło huczne wesele wyprawione w 1661 roku z okazji ślubu Krystyny, córki marszałka wielkiego koronnego Jerzego Sebastiana i Konstancji z Ligęzów, z Feliksem Kazimierzem Potockim, przyszłym hetmanem wielkim koronnym. Do Łańcuta przybyło z całego kraju 1500 przedstawicieli najlepszych rodów: Radziwiłłowie, Wiśniowieccy, Sapiehowie, Sanguszkowie, Potoccy, Lubomirscy... Jeden z obecnych pozostawił potomnym opis menu. Na weselne stoły podano: 60 wołów, 150 wieprzy i prosiąt, 300 cieląt, 500 baranów i jagniąt, 3000 kapłonów, 11 000 kurcząt, 500 gęsi, 500 kaczek, ogromne ilości dziczyzny, 12 700 ryb, 10 korców raków, a do tego 270 beczek węgrzyna i sześć lad wina włoskiego, nie licząc miodu, piwa i okowity.

Niezbyt chlubną pamięć pozostawił po sobie książę pozostawił po sobie Teodor Konstanty Lubomirski, nazywany „księciem diabelskich ciemności”. Miał wielkie aspiracje, aby odgrywać pierwszoplanową rolę zarówno w rodzie, jak i w kraju, lecz na przeszkodzie stanął fakt, iż poziomem kultury nie dorównywał ojcu (Stanisławowi Herakliuszowi), będąc przy tym impulsywnym, okrutnym i niewiarygodnym. Magnateria nie mogła mu wybaczyć mezaliansu, jaki popełnił żeniąc się z piękną cudzoziemką, byłą żoną krakowskiego kupca Kristicza i dając swe nazwisko jej córce. Szlachtę raziła buta, pazerność i wywyższanie się ponad miarę. Poddani nienawidzili go za bezwzględność i ucisk, jaki stosował w swych włościach. Pragnął zdobyć królewska koronę, lecz ciągle zmieniając polityczne fronty i nie dotrzymując słowa, zaprzepaścił swe szanse. Wielokrotnie zmieniał życiowe plany; urządzał się w Ujazdowie i Łańcucie, budował rezydencję w Boguchwale, często przebywał w St. Lubowli, zamierzał osiąść w Dolnej Austrii. Robiąc sobie coraz to nowych wrogów narażał swe majętności na ataki m.in. Moskali i Sasów. Po śmierci księcia wdowa po nim próbowała zagarnąć majątek wbrew testamentowi, czemu zbrojnie przeszkodził ks. August Czartoryski (wykonawca testamentu). Niewiele poprawia opinię o księciu to, że fundował kościoły oraz utrzymywał bliskie stosunki ze Stanisławem Konarskim i wspierał finansowo jego Collegium Nobilium.

Niezwykle barwną postacią w rodzinie Lubomirskich był książę Marcin (1738-1811), a jego życiorys mógłby posłużyć za scenariusz hollywoodzkiego filmu. Ojciec, Antoni Benedykt marzył o karierze wojskowej dla syna sięgającej hetmańskiej buławy. Wysłał go do Collegium Nobilium, a następnie do Szkoły Kadetów w Lotaryngii. Po ich ukończeniu przystojny książę królowa w salonach Paryża, za pieniądze rodzica. Szczególną karierę wojskową robił w wojsku koronnym (pułk kupił mu ojciec), armii pruskiej, bandzie rozbójników, szeregach konfederacji barskiej i... gwardii samozwańczego „króla Żydów” w Hesji. Za dezercję z armii koronnej (był w niej już generałem) trafił do więzienia. Słynący z romansowego charakteru książę żenił się kilkakrotnie. Pierwszą żonę porwał z dworu swej siostry i poślubił potajemnie (trafiła potem do klasztoru), drugą była córka komendanta twierdzy, w której odsiadywał wyrok (stała się faworytą króla Stasia), trzecia to córka jego zwierzchnika wojskowego, wojewody wileńskiego (pocieszyła się w ramionach rosyjskiego generała). Chciał się też żenić z córką „żydowskiego króla”, lecz stracił ochotę, gdy skończyły się pieniądze (choć mieli już córkę). Będąc namiętnym hazardzistą, przegrał w karty wiele swych dóbr, m.in. rodowy zamek w Janowcu i warszawski Pałac pod Blachą.

Na starość osiadł w majątku córki Łucji, po mężu hrabinie Tyszkiewiczowej. Po jego śmierci wygasła męska linia Lubomirskich z Janowca.

Tragicznie zakończyła życie Łucja z Lubomirskich, padając ofiarą własnego, makabrycznego w efekcie żartu. Pragnąc przestraszyć powracającego nocą z polowania syna, udawała w ciemności ducha – przerażony niespodziewaną „zjawą” młody hrabia, wystrzelił do niej z trzymanej w rękach fuzji ...

Księżna Izabela z Czartoryskich Lubomirska była prawdziwą „obywatelką Europy”. Wiele i chętnie podróżowała, zaś tytuł i bajeczne bogactwo otwierały przed nią drzwi najświetniejszych salonów, a nawet monarszych komnat. Bliskie kontakty utrzymywała z królem Stanisławem Augustem, swym kuzynem i młodzieńczą miłością. Szczyciła się przyjaźnią królowej Francji Marii Antoniny (żony Ludwika XVI) oraz cesarzowych Austrii Ludwiki d’Este (drugiej żony Franciszka I), Marii Teresy i Marii Ludwiki (drugiej i trzeciej żony Franciszka II). Względy na dworze rosyjskim zapewniała jej osobista przyjaźń Adama Czartoryskiego z carem Aleksandrem I. W czasie Kongresu Wiedeńskiego w pałacu Lubomirskich bywały najwybitniejsze osobistości Europy. Po wybuchu rewolucji francuskiej ks. Izabela zapewniała schronienie zwolennikom Bourbonów. W Łańcucie zamieszkiwali wtedy m.in. Ludwik hr. Prowansji (późniejszy król Ludwik XVIII), Maria Teresa (córka króla Ludwika XVI) z mężem księciem d’Angoulême, królowa Sycylii Karolina, biskup de Sabran (spowiednik Marii Antoniny). Gośćmi księżnej Izabeli bywali często przedstawiciele elit politycznych, artystycznych i intelektualnych, np. Tadeusz Kościuszko, pisarka Germaine de Staël, Thomas Jefferson (przyszły prezydent St. Zjednoczonych), malarze Elisabeth Vigée-Lebrun i Jacques-Louis David, Giacomo Casanova, Julian Ursyn Niemcewicz...

Elżbieta (Izabella) Lubomirska zgromadziła wiele znakomitych dzieł malarzy włoskich, holenderskich, francuskich czy niemieckich, których liczba sięgała dwóch tysięcy. Wśród autorów pojawiają się nazwiska: Cranacha St., Verneta, Watteau, Poussina, Davida, Fragonarda, Bouchera, Vanloo, Holbaina, Snydersa, Casanovy, van der Helsta, Bola, Vecchia, Corregia, Reniego, a nawet Rafaela, Tycjana czy Tintoretta (atrybucja dzieł dawnych mistrzów nie jest jednak pewna). Świetni artyści portretowali również księżnę i jej bliskich. Podobizny Izabelli wykonali m.in. Bacciarelli, Marteau, Krafft, Vigée-Lebrun, Roslin, M.L. Cosway, R. Cosway, Kauffmann, Graff, Greuze, Lampi, Mengs, J. Grassi, Humml, Pitschman, Gillis, F. Smuglewicz, J. Brodowski, Geissler, M.Q. de La Tour (?), Gerard (?). Równie często uwieczniany przez wybitnych twórców był ks. Henryk, szczególnie w dzieciństwie i wieku młodzieńczym, zazwyczaj jako postać mitologiczna lub alegoryczna (np. Kupidyn czy Geniusz Sławy), co wywoływało złośliwe komentarze, ze względu na ówczesne podejście do nagości. Na szczególną uwagę zasługują portrety rzeźbiarskie dłuta A. Canovy i A. Seymour-Damer

Ufundowane przez Sebastiana Lubomirskiego kolegium Pijarów w Rzeszowie obejmowało szkołę elementarną, średnią oraz seminarium duchowne dla zakonników i osiągnęło bardzo wysoki poziom nauczania - wykładał w nim między innymi Stanisław Konarski. Przez wiele lat kształcono w nim młodzież wszelkich stanów. Konwent prowadził również niezwykle na owe czasy efektywną gospodarkę, co pozwalało mu na przyjmowanie do szkoły także ubogich chłopców bez pobierania opłat, a nawet na pożyczanie gotówki Lubomirskim oraz rzeszowskim Żydom. Legendy mówią, iż skarb ukryty przez nich w czasie wojny północnej w podziemiach jednej z wież spoczywa tam do dziś. Pijarzy zarządzali konwentem do roku 1784, kiedy to został skasowany przez władze austriackie. Dobre tradycje w szkole, już świeckiej, były podtrzymywane. Jej wychowankami byli m.in.: wyniesiony na ołtarze biskup Józef Sebastian Pelczar, Ignacy Łukasiewicz, gen. Władysław Sikorski, poeta Julian Przyboś.

Jerzy Roman Lubomirski (1799-1865) opracowując statut ordynacji rozwadowskiej i miżynieckiej ustanowił dwie fundacje naukowe swego imienia. Opiewały one na 1000 zł reńskich każda i miały być przekazane do dyspozycji C. K. Towarzystwa Naukowego Krakowskiego. Pierwsza miała finansować zakup przedmiotów naukowych, a życzeniem księcia było, „aby przy zakupnie miano głównie wzgląd na nauki ścisłe i zastosowanie onychże”. Druga suma była przeznaczona na nagrody dla autorów najlepszych prac naukowych w języku polskim. Wyraźnie zastrzeżono, iż pieniądze mogły być wykorzystane tylko przez profesorów wykładających i piszących w języku ojczystym, na potrzeby nauki polskiej.



 

 

Strona głównaAktualnościDEKLARACJA DOSTĘPNOŚCIBIPKontakt